< powrót

Polski jest trudny, ale ciekawy

Mówimy dużo, ale niedbale, słownictwo Polaków ubożeje. Stąd nasza kampania „Lubię polski”. W ogłoszonej przez nas akcji „Tysiąc znaków bez powtórki” wzięli udział m.in. uczniowie SP nr 15, a wcześniej z Gimnazjum nr 13 w Olsztynie.

 

Trwa nasza kampania „Lubię polski”. Prowadzą ją „Gazeta Olsztyńska” i Fundacja Instytut Badań i Edukacji Społecznej razem z Wydziałem Humanistycznym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i WBP. Ogłosiliśmy konkurs na napisanie tekstu liczącego tysiąc znaków. Żaden wyraz, z wyjątkiem spójników i przyimków, nie mógł się się w nim powtarzać. Pierwsze teksty napłynęły do redakcji m.in. z Gimnazjum nr 13 w Olsztynie. Teraz wyzwanie podjęli uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 15. Byli nawet śmiałkowie, którzy skonstruowali tekst liczący tysiąc wyrazów. I żadne słowo w nim się nie powtórzyło.
— Jestem bardzo z nich dumna, bo zadanie, które nam powierzyliście, było dużym wyzwaniem — ocenia Ewa Strzyżewska, nauczycielka języka polskiego z SP 15, pedagog od 28 lat. — Efekt mnie zaskoczył, a uczniowie poradzili sobie bardzo dobrze. Na pewno w tym zadaniu wzięły udział osoby uzdolnione, których zasób słownictwa jest bardzo bogaty.
Jak zauważają specjaliści, mówienie i zdolność mówienia bierze się z czytania. A czytamy coraz mniej, a zasób słownictwa jest zróżnicowany.
— Coraz częściej używamy zwrotów kolokwialnych. Posługujemy się skrótami, nie mówimy poprawnie. Jestem przeciwna rewolucjom, takim jak na przykład stosowanie w poprawnym słownictwie formy „poszłem” — ocenia polonistka. — Nie powinniśmy zniekształcać języka i w tym wypadku jestem konserwatywna.
Nauczycielka swoją pasją zaraża uczniów, którzy dzięki niej zwracają uwagę na poprawność językową.
— Obcokrajowcy mają trudność z wymową polskich wyrazów, ale język polski również nam, Polakom, przysparza problemów — zauważa Magdalena Grudzinska, uczennica klasy VII c z SP nr 15. — Sprawiają mi kłopot przysłówki i chcę nad tym popracować — dodaje.
Jej koleżanka, Julia Babiasz, uczennica klasy VI c, mówi, że naszą codziennością jest językowy galimatias.
— Nasze największe grzechy? W większości posługujemy się językiem potocznym i mówimy skrótami. Do tego często wtrącamy zagraniczne słówka, na przykład z języka angielskiego, nawet tam, gdzie nie są one konieczne i mimo że istnieją polskie odpowiedniki — wylicza jednym tchem Julia. — Trzeba zmienić nastawienie i docenić to, że język polski jest ciekawy.
Wtóruje jej koleżanka Iga Radowiecka, również z VI c.
— Dużo czytam i staram się zwracać uwagę na to, jak mówię. Ale dziś dorośli zbyt mało czytają, a potem tłumaczą, że mają zbyt mało czasu, że muszą pracować. A później nie potrafią właściwie używać wyrazów i zwrotów — dodaje.
— Język polski jest trudny, ale nie jest aż tak straszny — wtrąca inna uczennica Zuzanna Krotoszyńska.
A czy język polski da się lubić?
— Oczywiście, że da! Dużo pewnie zależy od nauczycieli, którzy potrafią nas zachęcić do poznawania zasad. Bez takich osób samemu ciężko stwierdzić, że można go polubić — ocenia Mikołaj Nierodziński z V c. — Tak lubię teraz język polski, że na konkurs przygotowałem nie tysiąc znaków, a tysiąc słów. Może z jedno słowo powtórzyło się, a to da się jeszcze poprawić.