Prezentujemy teksty, nadesłane do akcji „Tysiąc znaków bez powtórki”, nadesłane przez naszych czytelników:

 

Och, ten polski!!!

Wpływ aplikacji na naszą ojczystą mowę jest zatrważający. Wszystkie skróty, które się tam pojawiają, wyjątkowo negatywnie oddziałują na odbiorców, szczególnie tych najmłodszych. Przeinaczone wyrazy takie jak: „świetnie” na „WOW” znajdują się później w „podręcznych słownikach” młodzieży. To sprawia, że zanika zróżnicowanie między słowami rodzimymi i obcego pochodzenia i następuje ich mieszanie się. Taka sytuacja prowadzi do wyniszczania się kultury oraz utraty świadomości o swoim narodzie. Można temu zapobiegać poprzez rozpowszechnianie wiadomości o Polsce. Oprócz tego należy starać się ograniczać to we własnym zakresie. Wydaje mi się, że cały ten proces opanował większość krajów. Wierzę, że my posiadamy większe siły do walki z nim.

Warto jednak pamiętać o innym aspekcie tego problemu. Czas!  uzyskany  dzięki tej małej manipulacji. Śpiesząc się, możemy napisać krótszą wersję danego słowa, albo użyć fraz z obcych „terenów” po to, by trafniej coś określić. Reasumując, taka kolej rzeczy ma swoje dobre i złe strony, ale bywa  nieunikniona w dobie dwudziestego pierwszego wieku, a nawet konieczna. Lecz dla dobra ogółu warto nad nią panować.

Gabriela Zapolska (3 klasa G)

 

A może dobra zmiana?

Lektury towarzyszą nam od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Jedne są bardziej ciekawe, inne mniej. Jednakże wszystkie miały mądry przekaz. Myślę jednak, że można by ich zbiór poszerzyć o kilka nowszych i bardziej interesujących pozycji. Uważam, że niektóre z nich przestały już być ekscytujące i nie pozwalają odwołać się do sytuacji spotykanych w obecnych czasach. Według mnie zmienienie tego zbioru spowodowałoby, że młodzież częściej sięgałaby po książki, niż komputer czy telewizję, ponieważ niektóre z tekstów po prostu nudzą i nic nie wnoszą do naszego życia. Jest natomiast dużo wzbudzających zainteresowanie utworów, które uczniowie przeczytaliby, lecz zniechęciło ich do tego przymusowe studiowanie czegoś, co nie przykuwa uwagi. Oczywiście nie twierdzę, że starsze publikacje są złe, tylko młodszym pokoleniom przydałby się przypływ świeżości. W moim przekonaniu, gdyby dołączono kilka dzieł z gatunków literackich takich jak: science fiction i fantasy, to młodzi czytelnicy częściej by je czytywali. Wtedy „nawróceni pożeracze literatury” zatrzymaliby falę narastającej ilości Polaków mało zaczytującej się w powieściach.

Emilia Derdoń, kl. III B

 

Ta złośliwa deklinacja

„Lubisz polski? To trudna sympatia, często nieodwzajemniona. Ta złośliwa deklinacja, kapryśnie zmieniająca front w najmniej oczekiwanym momencie. Podstępna ortografia, która podstawia nogę, gdy stracisz czujność. I składnia…! Wbrew swojej nazwie, tylko czyha, żebyś się na niej wyłożył. A co powiesz o interpunkcji? Gdzie tu logika, przecież od każdej zasady istnieje odstępstwo, nie można być pewnym żadnego przecinka. Niektóre rankingi skali trudności języków świata uwzględniają nasz ojczysty jako jeden z najbardziej wymagających!
A jednak się upierasz. Słusznie. Kto by nie kochał melodii słowiańskich wierszy, różnorodności gwar i dialektów… Bogactwo, jakie drzemie w twojej rodzimej mowie, jest nieprzebrane. Spójrz na niniejszy tekst. Tysiąc znaków bez powtarzania wyrazów. Cóż za wyzwanie! Nie lada sztuką pisanie w ten sposób. Ciekawyś? Podnieś rękawicę i do dzieła! I nie ustawaj w miłości do liter, słów, zdań, poezji, prozy – one opisują i kształtują rzeczywistość w całej jej złożoności.”

Magdalena Bartnikowska, Kraków

 


Informacje o akcji "1000 znaków"