Prezentujemy teksty, nadesłane do akcji “Tysiąc znaków bez powtórki”, nadesłane przez naszych czytelników:

 

Mowa współczesnej młodzieży – wzbogaca czy zuboża nasz język?

W świecie młodych ludzi dominuje Internet oraz portale społecznościowe typu Snapchat, Instagram czy Facebook. To stamtąd nastolatkowie zapożyczają słownictwo, które później wykorzystują w codziennym życiu. Są to pewnego rodzaju skróty myślowe lub zniekształcone, zmodyfikowane słowa, również nie będące perełkami poprawnej polszczyzny.

Rolą nauczycieli jest kształcenie dzieci pod względem zachowania sensu wypowiedzi tak, aby nie były one chaotyczne i niezrozumiałe. Seniorzy często nie rozumieją, o czym mówi młody człowiek i nie wiedzą, jak interpretować jego idiolekt. Dzięki lekturom podstawy programowej, w których zawarty jest styl sprzed epok i ogrom archaizmów, młodzi potrafią porozumieć się z pradziadkami czy osobami starszego pokolenia, nie sprawiając przy tym większego problemu.

Uważam, że używanie skrótowców, wulgaryzmów czy kolokwializmów jest niekorzystne dla naszego dialektu ze względu na prawdopodobieństwo całkowitego zaniknięcia wyrazów brzmiących i wyglądających estetycznie. Z biegiem czasu wszyscy obywatele zaczną rozmawiać, stosując tylko i wyłącznie słowotwory, wyrządzając szkodę naszym uszom. Zapoczątkuje to całkowite grubiaństwo językowe.

Julia  (3 kl.G)

 

„Jak się (nie)komunikować?”

Ostatnio spotkałam się z dosyć dziwnym zachowaniem wśród młodych ludzi. Otóż jestem ze znajomymi w osiedlowym punkcie zbiorowego żywienia,  mianowicie na kebabie. Tradycyjny widok, lokal wypełniony po brzegi, a każdy patrzy się w pudełko z wyświetlaczem. Usłyszałam charakterystyczny dźwięk SMS-a  i głos kolegi „Zobacz, co Ci napisałem!”. Wtedy pomyślałam sobie „Ludzie, szanujmy się! Jesteśmy w towarzystwie”, ale dalej siedziałam i przyglądałam się wszystkiemu. Gdy dostałam już swoje upragnione jedzenie, skończyłam obserwować sytuację. Oddałam się błogiemu spożywaniu pysznego jedzonka. Z czasem znów zwróciłam w ich kierunku wzrok. Dwóch delikwentów patrzyło się od 20 minut w swoje komórki i odpisywało sobie wzajemnie na wiadomości. „O tempora! O mores! – powiedziałby filozof. Śmiać się czy płakać? Rozśmieszają mnie także persony, które piszą na Spotted (strona, gdzie dodajemy post, jeśli chcemy kogoś znaleźć) nędzne wypociny o tym, że spodobała sięnp. komuś dziewczyna, a ten bał się do niej odezwać. Czy już naprawdę nie stać nas na to, aby spojrzeć partnerowi w oczy i szczerze  pogawędzić? Co nami kieruje, że wolimy sięgnąć po telefon niż zdecydować się na tradycyjną rozmowę? Kieruję pytanie w stronę osób piszących właśnie na tym portalu- Co byś biedaku zrobił,  gdyby takie cudo nie powstało? Jak byś żył?

 Oliwia , kl. 3

 

SMS-y kontra rozmowa

Są one krótszą, szybszą i łatwiejszą formą przekazu informacji. Coraz więcej młodych ludzi komunikuje się tym sposobem między sobą. Jednak czy mogą całkowicie zmienić nasze sposoby porozumiewania się?

Według mnie wiadomości tekstowe są dobrym sposobem na oświadczenie czegoś. Wystarczy, że napiszemy króciutką wiadomość, która po kilku sekundach dotrze do odbiorcy. Jednak to zmusza nas niestety do skracania wyrazów. Coraz częściej używamy skrótów. Taka relacja nie pozwala na dogłębne przekazanie określonych treści. Kiedyś pisano listy, wysyłano pocztówki. Czekało się na nie z wielką niecierpliwością. Krótkie wieści dają również lekką przewagę. Nie musimy od razu odpisywać, możemy zastanowić się nad tym, co „powiemy”. W normalnej, prawdziwej konwersacji liczy się chwila. Taki dialog daje nam kontakt ze słuchaczem. Oczywiście są wygodne, ale czy warto cały czas ich używać? Przecież smartfon nie zastąpi nam prawdziwego człowieka, kontaktu z nim. Wybór należy do nas. Rozmowa z kimś realnym jest lepsza i bardziej wartościowa niż bezmyślne wpisywanie tekstu i wpatrywanie się w ekran telefonu.

Laura, kl. III

 


Informacje o akcji "1000 znaków"