Prezentujemy teksty, nadesłane do akcji “Tysiąc znaków bez powtórki”, nadesłane przez naszych czytelników:

 

Pomyśl, czy warto

We współczesnym świecie borykamy się z wieloma zniekształceniami języka, między innymi z zapożyczeniami z  angielskiego czy też skrótami myślowymi w SMS-ach.

Dzisiaj nasz polski wygląda inaczej niż choćby dziesięć lat temu, technologia poszła do przodu, a my wraz z nią. Obecnie każdy z nas posiada telefon komórkowy, tablet bądź laptop. Aktualnie większość obywateli korzysta z Internetu. Szybciej i łatwiej docieramy do różnych wiadomości i w ten sam sposób chcemy je przekazywać dalej. Ludzie z lenistwa a może z pośpiechu i wygodnictwa tworzą skróty, na przykład zamiast „ciebie” piszemy „cb” albo „zaraz wracam” to „zw”. Ale czy warto? Po co tak się śpieszyć albo spłycać porozumiewanie się!

Polacy używają teraz nagminnie anglicyzmów, czyli słów zapożyczonych z jednego z krajów europejskich. Wszędzie słyszymy np. OK, cool, sorry, lunch. Ciągle też surfujemy po necie lub uprawiamy jogging. Te formy rozprzestrzeniają się głównie z powodu globalnego wpływu Wielkiej Brytanii na sąsiednie narody. Wyrazy „wypożyczone” stopniowo wnikają w rodzimy system znaków, co wiąże się często z coraz większym ich spolszczeniem. Często nie potrafimy już stwierdzić, czy dana forma gramatyczna jest nasza czy obca. Przykładem może być chociażby “mecz.

Wiadomo, że nie można powstrzymać postępu, ale powinniśmy pamiętać, kim jesteśmy i skąd pochodzimy. Młodzi Polacy nie mogą odrzucać tradycyjnych polskich zwrotów. Wszyscy musimy się starać, by nasz dialekt pozostał „piękny i czysty jak pierwsze kochanie”!

Łukasz, kl. 3

 

A jednak można

W dzisiejszych czasach z wielu względów mowa polska stosowana w życiu codziennym ulega zniekształceniom. Tendencja taka jest niebezpieczna, gdyż może prowadzić do zanikania ojczystej „gwary” oraz kultury. Szybki tryb życia wymusza na jej użytkownikach zabiegi polegające na pomijaniu niektórych wyrazów lub unikaniu polskich znaków w celu uproszczenia sobie ich pisowni. Bardzo często, chcąc zmieścić swoją wypowiedź w przysłowiowych 160 znakach, zapominamy o jakichkolwiek zasadach językowych, chcąc jedynie szybko, krótko i zwięźle przekazać informacje. Krótko mówiąc, treść wypowiedzi stała się najważniejsza, natomiast jej forma – nieistotna. Z kolei szeroki dostęp do Internetu powoduje powstawanie naleciałości z innych języków lub slangów, wtrącanie w wypowiedzi pojedynczych słów lub całych zagranicznych wyrażeń. Jest to zabieg zupełnie zbędny, gdyż Polacy dysponują niezwykle szerokim zasobem ojczystych słów. Świetnym przykładem na to jest chociażby ten tekst, w którym żadne użyte słowo się nie powtarza.  

Piotr, kl. 3

 

Walczmy!

W dobie SMS-ów, e-maili i innych nowinek technologii bardzo często zapominamy o zasadach pisowni poprzez używanie skrótów, błędy ortograficzne czy niepoprawną składnię. Nowe zwroty napływają do nas ze wszystkich stron i otaczają niczym guma balonowa. Nasz piękny, ojczysty język zostaje zapomniany i rzucony w kąt.

Poprawna polszczyzna niezwykle rzadko wybrzmiewa z naszych ust, zostaje przyćmiona przez swoisty slang, któremu bardzo daleko do ogólnopolskiego wzorca. Ogromnie ważny dla patriotów symbol wolnej, niezależnej Polski, o którą tak zacięcie walczono , staje się dziś zupełnie zbędny.  Odnoszę wrażenie, że dla wielu mógłby wcale nie istnieć, a komunikowanie się symbolami czy emotikonami byłoby  wystarczające. Porozumiewamy się jakby w milczeniu. Długie, ujmujące zdania zastąpiono ciągiem bezuczuciowych znaków. Artystyczne wiersze stały się niezrozumiałe. Wyszukane słowa są zbędnym, niepotrzebnym balastem. Nowoczesność zawładnęła światem, a wraz z tym ludzkim umysłem i sercem. Kradnie wrażliwość, czułość, patriotyzm oraz stopniowo  ogłupia.

Oczywiste, że nie możemy wyrzec się wszelkiej technologii na tym świecie, lecz ważne, abyśmy pamiętali o  korzeniach, o tym, jak żyło się dawniej . Nie pozwólmy zupełnie opanować  wolnej woli i znajmy granicę, której nie warto przekraczać, a będziemy potrafili wszystko zrównoważyć .

Aleksandra, kl. 3

 


Informacje o akcji "1000 znaków"