Prezentujemy teksty, nadesłane do akcji “Tysiąc znaków bez powtórki”, nadesłane przez naszych czytelników:

 

Lekcja muzyki

Do szkoły dotarłam w ostatniej chwili. Zdjęłam kurtkę i zabrzmiał dzwonek. Uczniowie powoli wchodzili do sal. Pierwsza była muzyka. Przedmiot dla kreatywnych, choć ludzie różnie myślą.

Mój kolega, zapalony komputerowiec, hip-hopowiec uznaje tylko klikanie przyciskami klawiatury i rytm.

– Nuty – czarne robaczki, strachy, potwory.

– Masz prawo tak uważać, Maksiu! Gram na skrzypcach i inaczej to widzę. Zapisana pięciolinia pokazuje melodię, którą odnajduję przesuwając smyczkiem po strunach.

– Dźwięki czuję, wiec rapuję. Słyszę je uszami i całym ciałem. „Dżdżownice” są bezużyteczne.

– Handla nie da się zrymować, ale pierwszy raper na świecie, Coke la rock, na „plamkach” też się wzorował.

– Co? Nuda! Wolę programowanie od jakiegoś pobrzdękiwania.

– Bzdury! Każdy instrument ma duszę. Daje inne brzmienie, wzbogaca wykonanie utworu,
a wtedy jego przekaz?! – Czysta poezja, raj dla słuchaczy, oczywiście zainteresowanych.

– Chyba beze mnie.

– Zróbmy próbę po lekcjach. Puścisz mi swój ulubiony kawałek, a ja spróbuję go przedstawić po swojemu.

– Stworzymy coś nowego?

Ósemki, ćwierćnuty z bemolami, jak wielkie morze niespodzianek. Twórcze i ciekawe, prawda?

Iga, kl. 6

 

Straszliwa Akademia

Hej, nazywam się Ryk i jestem potworem. Mam siostrę-wilkołkę i brata-smoka. Chcecie wiedzieć, jak trafiłem do mojej nowej szkoły? Było to tak…

– Dzieci, chodźcie na śniadanie – zawołała mama.

– Już idziemy.

– Pospieszcie się, dziadkowie nie będą czekali wiecznie.

Po posiłku wsiedliśmy do Monster-Expresu. Na stacji końcowej już czekała na nas babcia.

– Witajcie! – wykrzyknęła. – Odkurzyłam moje stare miotły, więc możemy od razu polecieć
i zobaczyć, gdzie będziecie się uczyć.

Szast, prast i wylądowaliśmy na… Łysej Górze! – Jesteśmy na miejscu. Oto Straszliwa Akademia. Plan lekcji dostaniecie jutro. Teraz chodźmy, czas na herbatkę z młodych muchomorków.

Następnego dnia nauczycielka pokazywała nam, jak straszyć zarozumiałych nastolatków.
Na przerwie poznałem kilku nowych kolegów, jeden z nich – tak samo jak ja – musiał się przeprowadzić. Na kolejnej lekcji dowiedziałem się, że za miesiąc moja klasa jedzie na wycieczkę. Byłem monstrualnie szczęśliwy. Tak zaczęła się moja superpotworna przygoda.

Aleksandra, kl. 5

 

Bracia

Kiedyś, dawno temu, żyli sobie bracia, którzy ciągle kłócili się i bili . Starszy zawsze mówił, że jest lepszy od młodszego, a ten krzyczał, że to nieprawda. I tak wrzeszczeli na siebie, aż mama powiedziała, że ma tego dość i na cztery godziny zostawia ich w domu, a sama idzie do spa. Gdy wyszła, oni dalej robili swoje. Minęła druga godzina, trzecia i czwarta, a mamusia nie wracała.

– Gdzie ona jest? – zastanawiał się Piotruś.

– Nie wiem –  odpowiedział Kacperek.

Chłopcy myśleli, że to tylko jakiś żart, ale upłynęła piąta godzina, a ich rodzicielki wciąż nie było. Postanowili więc ją znaleźć. Poszli najpierw do ogrodu – i nic. Potem pojechali rowerami do miasta – nikt jednak nie widział wysokiej brunetki.  Bardzo się martwili. Bali  się, że uciekła od nich. Byli przecież tacy niegrzeczni, a rodzica to denerwowało. Postanowili więc, że już nie będą się tak sprzeczać. Gdy wrócili do domu, zobaczyli matkę siedzącą przy stole w salonie. Można sobie wyobrazić, jak się ucieszyli!

– Słuchajcie, byłam w piekarni, żeby kupić wam pyszne pączki – tłumaczyła się kobieta. – Przepraszam, że wam nie powiedziałam.

–  A my przysięgliśmy, że będziemy już grzeczni.

–   Mam wielką nadzieję.

Damir , kl. V

 


Informacje o akcji "1000 znaków"