Prezentujemy teksty, nadesłane do akcji „Tysiąc znaków bez powtórki”, nadesłane przez naszych czytelników:

 

Pozytywnie zamyślona

W sobotnie popołudnie siedziałam na parapecie, opierając się o purpurową poduszkę. Przykryta moim ukochanym szarym kocem, oglądałam piękną jesień za oknem.

Na dworze wiał lekki wiatr, a liście w odcieniach pomarańczy spadały przykrywając ziemię i tworząc zaspy. Obserwując ten widok, poczułam jak coś wskakuje na moje kolana. Była to Nigrum. Mój kochany kot. Czarny jak smoła, o gęstym futrze. Mały grubasek popatrzył na mnie. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Pogłaskałam go po główce, a on zamruczał. Nagle mama weszła do pokoju.

– Skarbie, przyniosłam ci herbatę – powiedziała i podała mi ją.

– Dziękuję – odpowiedziałam. Potem pocałowała mnie w czoło i wyszła z pomieszczenia.

Wzięłam łyk picia. Ciecz przyjemnie rozlała się w moich ustach. Wpatrywałam się w niezwykłą przyrodę na dworze. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko mojej ukochanej książki „Dary Anioła’’. Sięgnęłam po nią i zaczęłam ją pochłaniać. Tak zagłębiłam się w lekturze, że zapomniałam o bożym świecie. Przypomniałam sobie o nim, kiedy zadzwonił telefon. Pomyślałam, że muszę jak najszybciej zamówić kolejną część. Nie wytrzymam. Chciałabym się dowiedzieć, czy Clary i Jace są rodzeństwem i co będzie dalej z Alec’em i Izabell…

Magdalena Grudzinska, kl. VIIc

 

Dziwne zdarzenie

Nazywam się Magda, mam 12 lat, a moją największą wadą jest nieśmiałość. Pewnego dnia, wracając z lekcji, usłyszałam tuż przy uchu przeraźliwy grzmot. Ujrzałam jasne światło i zemdlałam…

Gdy się ocknęłam, była 14:52, a przecież miałam być w domu o 15:00! Przespałam pół godziny. Od razu zaczęłam biec. Nie minęło jednak nawet pół minuty, a ja znalazłam się tuż pod drzwiami domu.

„Jak to możliwe? W 9 sekund przebiegłam kilometr” – powiedziałam zdziwiona do siebie.

Następnego dnia wychodząc z mieszkania tupnęłam nogą. Wszystko wokół zadrżało. W szkole na przerwie koleżanka wyznała,  że jej zdarzyło się to samo. To było dziwne, ale zarazem fascynujące!

Od tamtego dnia, wraz z moją koleżanką Olgą, o której wcześniej mówiłam, a także z Zosią i Anetką stworzyłyśmy grupę superbohaterek. Nazwałyśmy się  MAZiO – od imion.

Mam nadzieję, że spodobała Ci się moja opowieść. Niestety, nie jest prawdziwa, ale warto, byś zapamiętała z niej jedno: nigdy nie możesz w siebie zwątpić. To dużo zmieni w twoim życiu.

Dominika Mydlak, kl. 5c

 

Mój sen

Ubiegłej nocy śniło mi się, że cały świat stanął do góry nogami. Niebo, na którym można było zaobserwować latające krowy, było niebiesko-zielono-różowo-żółte, a chmury brązowe i lała się z nich czekolada. Ludzie mieli turkusową skórę i wielokolorowe tęczówki, zaś białka były czarne. Zupełnie jak kosmici! Mojej kotce Rudzi wyrosły skrzydła. Ptaki chodziły, a raczej sunęły na głowach. Podczas gdy w prawdziwej rzeczywistości była zima, tam panowało gorące, słoneczne lato. Na całej Ziemi kwitły kwiaty, dojrzewały dorodne owoce i warzywa. Mieszkańcy planety byli pozbawieni wszelkich kompleksów i byli bardzo szczęśliwi. Każdy robił to, co kochał, mieszkał tak, jak chciał, nikomu nie brakowało pieniędzy na jedzenie i utrzymanie rodziny. W królestwie zwierząt nie istnieli drapieżcy, podstawowe pożywienie stanowiły rośliny. Oczywiście lew nadal był władcą, ale sprawował bezkrwawe rządy. Trawa przybrała kolor tęczowy i nadawała się do jedzenia. Liście na drzewach smakowały jak toffi, chwasty jak lukier, a gałązki jak cukierki. Między wszystkimi krajami dało się przemieszczać bez żadnej kontroli. Nie istnieli złodzieje ani zbrodniarze. Myślę, że gdzieś we wszechświecie istnieje takie miejsce.

Amelia Bryl, kl. 6c

 


Informacje o akcji "1000 znaków"